sobota, 2 lutego 2013

poduszki....

Gorzej już być nie może, albo może, ale wtedy to sobie już za bardzo tego nie wyobrażam.... Życie potrafi dać w dupę i powiedzenie: "chcesz rozśmieszyć Pana Boga? - opowiedz mu swoje plany" jest jak najbardziej prawdziwe. O co chodzi? Po prostu, ta cała emigracja wychodzi mi już bokiem i o niczym innym nie marze jak tylko zjechać do Polski.... bo wszędzie dobrze, ale najlepiej w domu, a dla mnie dom jest właśnie w Rybniku a nie w tym zaszczurzonym Londynie. Po prostu sił mi coraz bardziej brakuje .....

Dokończyłam poduszki jakiś czas temu, nie dało ich się odebrać mojemu synkowi, z reszta nawet teraz był problem, ale jakimś cudem zrobiłam kilka ujęć aparatem, chociaż ten mały urwis wcisnął ta swoja dupkę w kadr.





Wymyśliłam już sobie kolejne poduchy, ale nie mam tutaj maszyny, więc plany jak narazie zapisuję w notatniku a realizacja musi poczekać kilka miesięcy. Wytrzymam :) nie mam chyba nawet innego wyjścia. Chodzi mi też po głowie koc, ale tak prawdę mówiąc co mi po głowie nie chodzi? Za duzo planów, za mało czasu na realizacje i tak koło się zamyka....




18 komentarzy:

  1. Poduchy wyglądają na super miluśne :) nic dziwnego, że Synek nie chce oddać, ja też bym nie oddała jakby wpadły w moje łapki :) a to zdjęcie ze śpioszkiem wtulonym w podusię rozczuliło mnie :) super chłopaczek :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuje Monika :) a młody jest fajny - wiem :D sama Go uwielbiam :):))

      Usuń
  2. Poduszki wyglądają na miłe w dotyku. Sama chętnie bym się w nie wtuliła.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Są miłe, ta włóczka wyjątkowo się delikatna okazała :)

      Usuń
  3. Cudne, nie mogę uwierzyć że tak szybko się nauczyłaś i tak szybko Ci powstały te poduchy:) A anglią się nie przejmuj kwiecień coraz bliżej, wytrzymasz:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. powiem Ci, że te poduszki to nawet mnie wciągnęły, mam ochotę robić kolejne, a co do kwietnia, to faktycznie oby te kilka miesięcy szybko zleciało i muszę wytrzymać, nie mam wyjścia!

      Usuń
  4. Poduchy rewelacyjne.
    W samym Londynie nie odnalazłabym się w ogóle... Ja dopiero po trzech latach tutaj się przystosowałam...a ile łez wylanych...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oh nawet mi już nic nie gadaj.... doszłam do wniosku, że po prostu nie pasuję tutaj i najwyższy czas coś zmienić....

      Usuń
  5. Oj...jak długo jesteś już na emigracji ?
    Pamietam swoje początki w Irlandii, przepłakłam chyba pierwsze pół roku, ale po latach tam przebytych, pokochałam to miejsce i był to mój dom! Teraz w Dublinie została połowa mego serca, za którym najbardziej tęsknie po przeprowadzce do Rotterdamu.
    Pozdrawiam ciepło i głowa do góry!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ponad trzy lata, dla jednych to mało a dla mnie ogromnie dużo....

      Usuń
  6. poduchy piękne :-)) zdolne rączki masz :)
    dzięki za odwiedziny u mnie i słowa pozostawione - bo mogłam poznać Twój blog :)

    teraz będę "wpadać tu :)
    pozdrawiam ciepło

    p.s. ja tam się wkurzam że jak miałam okazję to nie emigrowałam :P tylko tu zostałam ...
    :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Życie płata rożne figle, ja dopiero w uk doceniam co mam w pl i pól na pól żałuje ze wyjechałem, teraz marze o powrocie i może w tym roku się uda;)

      Usuń
  7. Piękne poduchy. Zdolniacha z Ciebie. Ja dzisiaj chyba nic nie zrobię bo nadganiam zaległości na blogach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nadrabiaj , bo dawno Cię nie było ;)

      Usuń

Wyróżnienie SZUFLADA

moje wyzwanie dla Was do 29.07.2012

moje wyzwanie dla Was do 29.07.2012
wyzwanie

Popularne posty