Kocham promocje!!!
I właśnie na takiej promocji upolowałam kwiatka, który od samego progu sklepu wołał : BIERZ MNIE.
Stwierdziłam, że skoro mam kwiatka to na zwykłej doniczce się nie skończy.
Przeszukałam cały "kamerlik" w poszukiwaniu zapomnianej osłonki z Ikei.
Grafikę znalazłam w internecie i po wydrukowaniu stwierdziłam, że nie chce mieć takiej wychuchanej, gładkiej grafiki.
W ruch poszedł papier ścierny, bo wykombinowałam sobie "stary" efekt.
Muszę przyznać, że moja kuchnia po tym szlifowaniu wyglądała (albo nie wyglądała) jakby przeszedł przez nią jakiś huragan....
Dokleiłam koronkę, polakierowałam i po 3 godzinach miałam już gotowy efekt.
Docelowo kwiatek będzie stać na biurku, bo na parapecie się nie mieści. (Ja chyba nigdy nie zrozumie angielskiego stylu, bo jak nie sznurek w łazience żeby zapalić światło, to dwa oddzielne kurki na ciepłą i zimną wodę, to wąskie parapety.....)
Dalej dziergam niebiesko - turkusowy koc i coś czuję, że dzięki mundialowi będzie skończony
w miarę szybkim tempie.
(JAK JA NIECIERPIĘ PIŁKI NOŻNEJ!!!!!!!!!!!!!! Mogę oglądać wszystko: KSW, MMA, żużel nawet balet ale piłka nożna.... yyyyyyyyyyyy.... masakra)
Do tego przypomniało mi się, że siostra za "chwilę" rodzi i jednocześnie dziergam drugi kocyk dla malucha....
Pozdrawiam Was serdecznie
Agnieszka