Wykupili mi płótna w sklepie i czekam z niecierpliwością na dostawę. Ostatnie, które udało mi się dostać było w formacie 30/30 cm i ciężko myślałam co na nim stworzyć. Kolejne drzewo byłoby przesadą i postawiłam na anioła. Kolor: fioletowy - jeden z moich ulubionych.
Pasuje mi do salonu, ale tyle już mam tych wszystkich ozdób własnego wyrobu, że postanowiłam również go wystawić. W październiku będzie dostępny na Allegro :)
Jeszcze jutro jem zieleninę, jakieś płone mięso i FINITO :) 7 kg sobie poszło w siną dal i niech tam zostanie :) Wprawdzie mam gigantyczną ochotę rzucić się na półkę z słodkościami w sklepie, ale wiem, że muszę się konkretnie powstrzymać, żeby ta moja dupa została w rozmiarze który ma aktualnie :) Ale powiem Wam, że dumna jestem, bo wytrzymałam a na marginesie dodam, że wcale nie było łatwo :):))
Wczoraj wieczorem dostałam nagłego ataku energii i pocięłam 3 turkusowe papiery. Poskładałam już je nawet na kwiatki, pozostało poklejenie wszystkiego super glue i teraz właśnie się zastanawiam czy zrobić to od razu, wpakować do paczki i w Polsce złożyć w całość czy po prostu spakować takie niepoklejone i dokończyć już na miejscu. Chyba mniej miejsca by wtedy to zajęło....
Monika robi konfitury, ogórki w marynatach a ja patrzę na te słoiki na jej blogu i już doczekać się nie mogę degustacji :)
Uwielbiam takie domowe wyroby, szkoda tylko, że tutaj w UK to mało popularne i szczerze powiedziawszy nawet nie wiem czy dostałabym słoiki... Poza tym pomidory są dobre tylko z "Polskiego Sklepu" bo wszystkie inne w marketach w ogóle nie maja smaku pomidora, chociaż wyglądają jak z obrazka. Podobnie jest z ogórkami, szynkami i największa zmora - ziemniakami .... Owszem owoce np. mango są boskie, albo jakieś inne egzotyczne owoce importowane bezpośrednio z Afryki, ale jednak co polskie to polskie.