wtorek, 5 czerwca 2012

pracowita Monika H. , ślub - tym razem mój własny.... i bukiety

Nie przypuszczałam, że kiedykolwiek zarażę kogoś aż tak bardzo swoimi bukietami :) i to przez komputer, bo odległość z Londynu do Wodzisławia Śląskiego jest dość konkretna - dokładnie 1571 km i jedynie laptopowanie nam pozostaje. Swoją drogą mam gigantyczną nadzieję, że już za niedługo ta odległość zmieni sie na parenaście kilometrów, bo szczerze mam dość tej obczyzny, gdzie nie ma normalnej pizzy z kurczakiem, mielone mięso musisz solić 10 minut  i tak nie ma smaku nie wspominając o.... ustaleniu daty ślubu.... termin spotkania na którym ustalimy datę ślubu mamy na 17 sierpnia (to nic, że mamy początek czerwca) i od tego spotkania będziemy jeszcze czekać do wybranej daty.... i zapomniałam dodać, że koszt tej przyjemności, która w urzędzie trwa 15 minut kosztuje w tym śmiesznym Londynie tyle, że zaczęliśmy się poważnie zastanawiać, czy nie poczekać z tą imprezą na ślub kościelny i zrobić w Polsce ślub konkordatowy...

A skoro już zeszło na tematy ślubno - kościelne.... Mam w końcu miejsce żeby się wyżyć artystycznie:) szkoda jedynie, że rok muszę z tym poczekać:) chodzi mianowicie o ślub znajomej, która doceniła moje dzieła i postanowiła mi oddać swój wielki dzień do oprawy artystycznej, strojenie kościoła! Ślub jest za parenaście miesięcy a ja mam ochotę już teraz jechać i wiązać kokardy, ustawiać świeczniki, i zrobić coś niebanalnego i konkretnego :) odejść od mega nudnych stereotypów, od róż i białej wstążki.... Kasia jest za, bo jej ulubione kolory to różowy i niebieski, ale jakie odcienie :) a takie:


Monika pracuje za 3! ja za dwóch ale gonie ją dzielnie :) w zeszłym tygodniu wyszło trochę tych naszych arcydzieł:) tylko dajcie mi aparat, bo tym moim małym nikonkiem nie da się zrobić konkretnych zdjęć.... Grzesiek mi obiecał, że kiedyś nazbieramy :) trzymam Go za słowo :)












na koniec bukiet Moniki :)







środa, 30 maja 2012

błękitny dla Tracey

Po tygodniu szukania odpowiedniej wstążki, po składaniu, klejeniu, zamawianiu koralików, po nawlekaniu i doklejania koralików: JEST!!!! dokończony!!! teraz tylko czeka na wysłanie do Tracey:) mam nadzieje, że będzie sie Jej podobał.... A wam się podoba???




                            









poniedziałek, 28 maja 2012

gdyby to szybciej szło....

bukiety kusudama mają wiele zalet, ale wykonanie bukietu to dość długaaaaa i żmudna praca... czasami bukiet zajmuje mi około tygodnia i najgorsze co może być to "czegoś brakuje". I tak się właśnie stało w przypadku mojego ostatniego "dzieła".





Postanowiłam rozegrać go do czynników pierwszych, dodać organze (którą w UK dość trudno dostać) i wtedy ponownie doprowadzić go do całości.
Druga wiązanka czeka w kolejce, też turkusowa - chociaż osobiście uparłabym się, że to błękitny:)

Zamieszczam w tym poście tutorial jak wykonać pojedynczy kwiatek:) za dużo pytań było jak wykonać taki kwiatek / bukiet :) Zobaczcie ile przy tym pracy :):))




Monika też działa i to z podwójną energią :) kombinuje i kombinuje i musze przyznać, że kwiatki z kółek wychodzą całkiem fajnie :) skusiłabym się nawet na kupienie dziurkacza giganta - tylko cena (100 zł) to lekka przesada :/ ale jeśli dalej nam tak pójdzie jak do tej pory chyba warto będzie zainwestować!


czwartek, 24 maja 2012

bukietów ciag dalszy

Odstawiłam na razie masę solną .... bo po prostu nie mam na to czasu :( w głowie mam pełno pomysłów na anioły, serca i literki, lecz muszą te moje pomysły jeszcze troszkę poczekać.

Zajęta jestem kwiatami kusudama i bukietami :) Dostałam zamówienie od pewnej angielki i teraz wszystko koncentruje się na papierach, klejach, wstążkach, perełkach, kryształkach i tworzeniu. Nie spodziewałam się, że aż tak bardzo wciągnie mnie ślubny temat i jak to ze mną bywa znalazłam pełno możliwości gdzie mogłabym te małe kwiatuszki wykorzystać:)
Np. dekorowanie kościoła... Krzesła przed ołtarzem dla państwa młodych oprócz białego płótna i kokardy przepasanej w połowie mogłyby mieć jeszcze wielkie kwiaty poukładane dookoła z organzą, świeczkami i szklanymi wazami plus kule w różnych rozmiarach. Szkoda jedynie, że nie wiem gdzie to wykorzystać.... Ślub przyjaciółki był w zeszłym miesiącu a nikt inny aktualnie się nie pobiera z moich znajomych.... kurde SZKODA

Oto efekty połowy pracy mojego bukietu, jeszcze nie złożone w całość.






Zaraziłam swoją pasją moją koleżankę ze studiów:) Monika miała tysiąc pytań do a ja jeszcze chętniej odpowiadałam i w końcu sama zabrała się do pracy, bo decoupage poszło w odstawkę :) Efekt jest super i trzymam za nią kciuki:) Coś czuję, że jeszcze wspólnie otworzymy sklep z rękodziełem :):))




W Anglii piękna pogoda :) wręcz wymarzona :) Jutro wybieram się nad wodę z Ania i jej Córcią Mają :) Zapowiada się sesja z bańkami :) Oby tylko Ania aparatu nie zapomniała :)

czwartek, 17 maja 2012

POLANDIA - z dedykacją dla Moniki H.

chciałabym dedykować ten wpis Monice, bo nie wiem jakim cudem, ale kompletnie zapomniałam napisać jakiekolwiek słowa na temat mojego wyjazdu i efektów pracy :)

W Polsce było 31 stopni w kwietniu!!! czułam jakbym ładowała swoje akumulatory z podwojoną siłą i niektóre rzeczy zdecydowanie wyszły mi lepiej niż się spodziewałam :) Po pierwsze bukiet dla Marty, który podarowała w prezencie ślubnym koleżance. Czekam na efekty fotograficzne a tutaj zamieszczam moje skromne fotografie:





Kolejnym bukietem jest prezent (tym razem mój) dla Basi i Roberta zamiast żywych róż na ślub. Wiem, że trochę się pomiętosił i rączka odpadła - ale na szczęście kula została, więc do wazy martini będzie pasowało. Zależy mi żeby go mieli, bo jednak będzie im przypominał wesele:)





Allegro też doczekało się aukcji, bo chciałam zobaczyć czy byliby chętni na moja twórczość i ku mojemu zaskoczeniu byli - i to nie jedni, do tego całe mnóstwo ludzi w obserwowaniu aukcji :) no i efekt końcowy!!! Jaki z tego morał? może faktycznie warto zacząć myśleć nad sprzedażą bukietów???








Ten blog nazywa się "z masą solną na ty" i o masie solnej nie zapomniałam :)
Zrobiłam sporo kompletów literek dla dzieciaków. Niektóre się połamały przy przyklejaniu do ściany... Teraz wiem, że jednak doczepiana rafia jest lepszym wyjściem niż dwustronna taśma przylepna.





Więcej zdjęć kompletów niestety jeszcze nie mam, Dawid, Amelia, Ania... Kurcze - czekam na zdjęcia od znajomych. Żałuje, że sama jakoś nie porobiłam zdjęć, ale niby super, super a faktycznie miałam bardzo mało czasu.

Wyjazd do Polski był cudowny. 3 tygodnie - chociaż tak naprawdę to czasu mi zabrakło, nie zdążyłam uszyć torebek, nie namalowałam obrazów.... ale za to spędziłam trochę czasu z rodziną i przyjaciółmi, byłam na weselu, chodziłam na spacery i zrobiłam mnóstwo zdjęć mojemu synkowi:)








W Londynie narazie jest zimno, pada i życie płynie innym tokiem :) teraz mogę odliczać czas do innego wydarzenia:) Mojego ślubu cywilnego !!!

czwartek, 19 kwietnia 2012

siedzę i kombinuję i doczekać poniedziałku sie nie mogę

W niedzielę lecę do Polski... tyle miesięcy mnie tam już nie było, praktycznie 8 miesięcy siedziałam w UK i kombinowałam i tworzyłam. Przedwczoraj nadalam paczkę z moimi bukietami, literkami i innymi cudami z rękodziełem, więc "Allegro" - nadchodzę :):))
Brakuje mi tego biegu, poczty, e-maili, telefonów, sklejania, malowania, konsultowania ............ oj bardzo mi tego brakuje, dlatego tym razem postanowiłam, że tym razem nie lecę na "wakacje" tylko na wakacje z tworzeniem. Oliver ma już 18 miesięcy i moja mama mi obiecała, że zajmie się wnukiem :) dziadek też zadowolony a huśtawki i zjeżdżalnie czekają :) Wieczorami zamierzam malować (postanowiłam zrobić 8 obrazów) a w dzień muszę poskładać bukiety kusudama, potem fotografowanie, stworzenie opisów i wystawianie aukcji:):))

Od jakiegoś czasu śledzę najnowsze trendy torebek. Oczywiście te które mi się bardzooooo podobają są drogie albo stanowczo za drogie. Mama ma maszynę no i już nie wytrzymuję, bo szybko zorientowałam sie w cenie materiałów i oby wyszło mi uszycie kilku kopertówek :)

trzymajcie kciuki

Wyróżnienie SZUFLADA

moje wyzwanie dla Was do 29.07.2012

moje wyzwanie dla Was do 29.07.2012
wyzwanie

Popularne posty